Za nami marcowe zgrupowanie i mecze reprezentacji Brazylii z Francją i Chorwacją. Były to być może najpoważniejsze próby i okazje na „przegląd wojsk” przed mundialem, dlatego przygotowałem krótkie (i oczywiście subiektywne) podsumowanie, kto po tym zgrupowaniu może czuć się wygrany, a kto raczej przegrany.

Przegrani: Joao Pedro, Casemiro, Leo Pereira, Murillo, Raphinha
Joao Pedro
Napastnik Chelsea miał w końcu rozwiązać problem Brazylii na pozycji numer 9. Głośny transfer do Chelsea, dobra gra najpierw w KMŚ, potem w lidze angielskiej i pucharach, powołanie do reprezentacji, i… dwa kiepskie mecze przeciwko Francji i Chorwacji. Przeciwko Les Bleus wszedł z ławki i nie dał żadnego impulsu. Brak gola, asysty, a nawet celnego strzału. Większość pojedynków przegranych. Z Chorwacją dostał szansę od pierwszych minut i zaliczył podobnie nieudany występ. Znów bez liczb czy celnego strzału. Niskie noty za oba mecze od brazylijskich mediów.
Casemiro
Piłkarz Manchesteru United zagrał dwa przeciętne mecze. Nie był w środku pola dyrygentem, który zarządza całą pomocą, a przy jego doświadczeniu i dobrej formie tego oczekiwał od niego selekcjoner. Brak liczb – w klubie Casemiro lubi asystować lub zdobyć gola np. przy rzutach wolnych – w marcowych meczach kadry Brazylii nie był pod tym względem wartością dodaną. Miał też kilka głupich fauli, po których z rzutów wolnych rywale zagrażali bramce Brazylii.
Leo Pereira
Niestety obrona to od lat bolączka Brazylii i tak będzie też w 2026 roku i na mundialu. Kontuzje podstawowych defensorów otworzyły szansę na pokazanie się dla tych rezerwowych, ale nie przekonali oni raczej selekcjonera. Najbardziej zawiódł chyba Leo Pereira. Dużo błędów w obronie, nieudane doskoki, puste przeloty.
Murillo
Nieobecny na zgrupowaniu, a po popisach defensorów Brazylii w meczach z Francją i Chorwacją uważam to za jeszcze większy skandal. Jakim cudem w obu meczach szanse dostał Leo Pereira, a nie dostał wyróżniający się w lidze angielskiej Murillo, to jest dla mnie zagadka. Mam nadzieję, że na MŚ pojedzie, ale niepokoją mnie doniesienia mediów brazylijskich, że Ancelotti ma już w głowie nawet 24 z 26 zawodników, których powoła na mundial.
Raphinha
Tutaj trochę pecha, bo złapał kontuzję i zagrał tylko 45 minut podczas całego zgrupowania, ale było to 45 minut poniżej oczekiwań. Oczywiście zdrowy Raphinha miejsce w składzie wyjściowym na pewno będzie miał, ale w marcowych meczach wyrosła mu konkurencja w postaci Luiza Henrique, który był jednym z najlepszych zawodników Selecao w obu meczach.
***
Wygrani: Vinicius Junior, Endrick, Luiz Henrique, Danilo Oliveira, Igor Thiago
Vinicius Junior
Mecz z Francją raczej gorszy w jego wykonaniu, ale z Chorwacją stanął na wysokości zadania. Był takim Viniciusem, jakiego znamy z Realu Madryt: szybkość, świetne dryblingi, celne podania. Przy golu Danilo na 1:0 najładniejsze było nie samo trafienie, a właśnie rajd Viniciusa, zakończony zwodem i podaniem do kolegi w środku pola karnego. Piłkarz Realu pokazał, że potrafi przenieść formę z klubu do reprezentacji. Takiego Viniciusa potrzebuje Selecao, jeśli chcą osiągnąć cokolwiek na mundialu w Ameryce.

Endrick
Bez minut w meczu z Francją, za to z Chorwacją to w dużej mierze dzięki niemu Brazylia wygrała mecz. Endrick jest młodziutki i gra niewiele, ale daje chyba najwięcej konkretów ze wszystkich napastników Brazylii. W krótkim czasie wywalczył rzut karny, który na gola zamienił inny napastnik, Igor Thiago, a także asystował przy trafieniu Gabriela Martinellego. Według brazylijskich mediów tym zgrupowaniem Endrick bardzo zbliżył się do powołania na MŚ w Ameryce.
Luiz Henrique
Prawdopodobnie najlepszy Brazylijczyk w meczach z Francją i Chorwacją. W pierwszym spotkaniu zmienił kontuzjowanego Raphinhę, który i tak grał średnio i dał impuls w ataku. Szarpał, próbował, w końcu zaliczył asystę przy jedynym golu Canarinhos w tym meczu. W meczu z Chorwacją bez liczb, ale jego gra bardzo mi się podobała. Dużo pracował nie tylko w ataku, ale i wracając do obrony, rywale często go faulowali, co dawało Brazylii okazje z rzutów wolnych. Henrique pokazał, że w przypadku gorszej formy albo kontuzji Raphinhi, trener może go wystawić i drużyna nie straci na jakości.
Danilo Oliveira
Kibice od dawna domagali się powołania go do reprezentacji, jeszcze w czasach jego gry w Palmeiras czy Nottingham Forest, jednak udało się dopiero w 2026 roku. Pomocnik Botafogo pokazał, że jest realną opcją na nawet wyjściowy skład w środku pola Brazylii. W meczu z Chorwacją zdobył gola po pięknej akcji i asyście Viniciusa, a mógł ich mieć dwa, bo niemal w identycznej sytuacji na początku meczu jego strzał obronił bramkarz.
Igor Thiago
Debiutancki gol z rzutu karnego po faulu na Endricku, a do tego kilka dobrych akcji po wejściu na boisko oraz kluczowe podanie do Endricka, który asystował potem przy golu Martinellego. Dodając do tego dwa naprawdę słabe występy Joao Pedro w marcowych meczach trzeba przyznać, że to napastnik Brentford jest teraz bliżej zostania dziewiątką Brazylii na amerykańskim mundialu.
Bremer
Środkowy obrońca, który w meczu z Francją był świetny w… ofensywie. Bremer zdobył jedynego gola Brazylii przeciwko Les Bleus, a szans miał jeszcze więcej. W obronie też wyglądał w miarę solidnie. Przy ewentualnych kontuzjach podstawowych defensorów, to w jego stronę patrzyłbym w pierwszej kolejności.
