Klubowe MŚ 2025. Szansa dla światowego futbolu

Mamy to! Znamy ostateczny podział na grupy pierwszych w historii Klubowych Mistrzostw Świata w nowej formule. Turniej odbędzie się w czerwcu 2025 roku w USA. Pół roku wcześniej, 5 grudnia 2024, odbyło się (z niezłą pompą zresztą), uroczyste pierwsze losowanie podziału drużyn na grupy. Brazylia dzięki swojej dominacji na kontynencie w ostatnich latach jest najliczniej reprezentowanym krajem na turniej z aż CZTEREMA reprezentantami.

Palmeiras i Flamengo mogą raczej cieszyć się z losowania, bo w swoich grupach będą faworytami do awansu, a w przypadku Verdão może i wygrania grupy. Ciężary mogą za to mieć Fluminense, które nie prezentuje najlepszej formy, a także Botafogo, które trafiło do „grupy śmierci” z PSG i Atletico Madryt. Poniżej szczegółowy skład wszystkich grup.

Dzięki obecności Interu Miami w tej samej grupie co Palmeiras możemy też liczyć na osobliwe starcie Leo Messiego oraz Estêvão (zwanego… Messinho), dla którego Argentyńczyk zawsze był idolem. Czy będzie to swoiste przekazanie pałeczki światowego futbolu?

Na koniec kilka słów ode mnie.

Śledząc reakcje kibiców (a nawet klubów) w mediach społecznościowych można jednak odnieść wrażenie, że nie są oni zadowoleni z faktu powstania nowego turnieju. Ja osobiście zupełnie tego nie rozumiem. Uważam, że jeśli chcemy, by światowy futbol się rozwijał, to turniej w takiej lub podobnej formule jest wręcz niezbędny. To będą pierwsze od wielu lat spotkania klubów z różnych kontynentów w formie, która pozwoli w dość miarodajny sposób ocenić, jak bardzo Europa odjechała piłkarsko reszcie świata. I właśnie taki turniej może spowodować, że kraje takie jak Brazylia przejrzą na oczy i postarają się nieco nadgonić Europę. Od czasów Pele, kiedy to Santos dominował futbol na całym świecie minęły już dekady. Brazylijczycy są dość zamknięci na europejskich trenerów (z kilkoma portugalskimi wyjątkami) i to widać wyraźnie przy okazji starć reprezentacji Brazylii z ekipami z Europy. Liczę, że przyszłoroczne KMŚ otworzą oczy włodarzom brazylijskiego futbolu (ale nie tylko), a ci przestaną z uporem maniaka stawiać na te same oklepane nazwiska i otworzą się na trenerów z Europy, ich podejście taktyczne, kulturę pracy itd. Z pewnością brazylijski futbol może na tym tylko skorzystać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *