
Powrót Santosu do Serie A od razu w rok po historycznym spadku stał się faktem! Macierzysty klub króla futbolu Pelego zapewnił sobie mistrzostwo Serie B już na kilka kolejek przed końcem rozgrywek.
W tekście opisującym pierwszy w historii spadek Santosu rozważaliśmy, czy kondycja klubu i atmosfera wokół niego nie spowoduje, że minie trochę czasu nim wrócą na piłkarskie salony w Brazylii. Po spadku ogłoszono, że zastrzeżony zostaje numer 10 – po to, aby nikt nie grał z nim w Serie B, hańbiąc w ten sposób spuściznę Pelego. Ponadto, Neymar przyznał, że chciałby kiedyś wrócić do macierzystego klubu – ale nie grającego w Serie B. Może to właśnie takie działania i deklaracje spowodowały, że piłkarze wzięli się w garść i zdominowali Serie B w 2024 roku praktycznie od początku rozgrywek?

Niezależnie od powodów, których tak naprawdę było wiele i splot wszystkich razem pozwolił na tak udany rezultat, faktem jest, że w 2025 roku Santos znów zobaczymy na swoim miejscu – czyli wśród najlepszych piłkarskich ekip Kraju Kawy. Co więc za tym idzie, znów dostępny będzie numer 10, a użytkować go mógłby właśnie Neymar! Brazylijczyk zmaga się z kontuzjami i przez rok praktycznie nie grał w Al Hilal. Niedawno po powrocie z ponad rocznej przerwy, już w drugim meczu nabawił się kolejnej kontuzji. W związku z tym coraz głośniej mówi się o tym, że Neymar nie przedłuży kontraktu z klubem z Arabii Saudyjskiej (latem 2025 roku), a może odejdzie nawet już zimą.
Jednym z kierunków, chyba najbardziej logicznym, wydaje się być właśnie Santos FC. Kiedy wrócić, jak nie teraz? Mówi się także o możliwym kupnie Santosu przez Neymara, ale tego starszego, Seniora, czyli ojca zawodnika Al Hilal. Ewentualna finalizacja takiej transakcji wznieci już na dobre temat powrotu syna do klubu, w którym objawił się światu. Plany pokrzyżować może (oprócz kolejnych kontuzji) Leo Messi, a raczej David Beckham i jego Inter Miami. Nie od dziś mówi się o tym, że grający w klubie Becksa Argentyńczyk chciałby przywrócić trio MSN, a brakuje mu już do tego tylko Neymara.
Pozostaje z niecierpliwością czekać na zakończenie rozgrywek w Brazylii i zimowe okno transferowe. Z pewnością powrót Neymara do ligi brazylijskiej wybiłby te rozgrywki na niespotykany wcześniej poziom popularności. A przecież gwiazd w lidze nie brakuje, bo brylują w niej choćby tacy piłkarze jak Memphis Depay (Corinthians), Martin Braithwaite (Gremio), Dmitri Payet (Vasco), Yannick Bolasie (Criciuma) i wielu innych.
